GROWTH GROUP / STRATEGIA B2B

Go to market strategy: jak zaplanować wejście bez chaosu

Łukasz Siemaszko · 24 września 2026 · 9 min czytania

Firmy najczęściej przepalają budżet nie przez zły pomysł, lecz przez wybór kanału i segmentu dopiero w trakcie kampanii. Poniżej rozkładam go to market strategy na decyzje, które da się podjąć przed pierwszym wydanym złotym.

Masz produkt, który działa. Masz kilku klientów, którzy go kupili. I masz pytanie, które nie daje spokoju: jak zamienić to w powtarzalny przychód, zanim skończy się cierpliwość zarządu albo budżet? Właśnie w tym momencie większość firm sięga po go to market strategy, ale robi to od złej strony, od kanałów i taktyk, a nie od decyzji o tym, gdzie w ogóle chce wygrać.

Od czego zacząć go to market strategy, gdy produkt już istnieje

Punktem wyjścia nie jest lista kanałów. Punktem wyjścia jest pytanie, na którym rynku i z jakim produktem firma chce działać. Torsten Tomczak, Sven Reinecke i Alfred Kuss w Strategic Marketing (2018) piszą wprost, że portfel produktów i wybór rynku dotyczą tego, jak alokować zasoby, a nie jak komunikować. Innymi słowy: zanim wydasz pieniądze na kampanię, musisz wiedzieć, z którego rynku rezygnujesz.

W praktyce oznacza to trzy decyzje podjęte w tej kolejności:

  1. Kto jest klientem numer jeden na najbliższe dwa kwartały (nie „rynek B2B”, tylko konkretny typ firmy z konkretnym problemem).
  2. Jak ten klient kupuje - przez demo, przez ofertę, przez partnera, przez przetarg.
  3. Jakim kanałem do niego dotrzesz i ile kosztuje pozyskanie jednego klienta w tym kanale.

Dopiero po tych trzech krokach ma sens rozmowa o treściach, kampaniach i budżecie. Jeśli zaczniesz od kanałów, dostaniesz ładny raport z zasięgu i zero nowych klientów. Jeśli zaczniesz od segmentu, dostaniesz decyzję, którą da się obronić przed zarządem.

Cztery pola rynkowe według macierzy Ansoffa
PoleProduktRynek
Penetracja rynkuistniejącyistniejącypunkt wyjścia, najtańszy wzrost
Rozwój produktunowyistniejącygdy znasz klienta i jego problem
Rozwój rynkuistniejącynowygdy produkt działa, brakuje klientów
Dywersyfikacjanowynowynajwyższe ryzyko, ostatni krok

Macierz Ansoffa w go to market strategy

Klasyczna macierz Ansoffa (1979), omawiana szeroko w literaturze marketingowej, dzieli decyzje rynkowe na cztery pola: istniejące produkty na istniejących rynkach, nowe produkty na istniejących rynkach, istniejące produkty na nowych rynkach oraz nowe produkty na nowych rynkach. Podręczniki takie jak Kotler i Keller Marketing Management zalecają, żeby punktem wyjścia była zawsze kombinacja „istniejące produkty / istniejące rynki”, a dopiero potem rozważać ekspansję.

To brzmi banalnie, ale w praktyce ratuje budżety. Klient z Bydgoszczy, producent maszyn, przez trzy miesiące testował kampanię na LinkedIn i Google jednocześnie, wydał 40 tys. zł i pozyskał dwa leady. Po zawężeniu do jednego segmentu i jednego kanału w kolejnym kwartale domknął cztery kontrakty przy budżecie o połowę mniejszym. Najtańszy wzrost leży zwykle w głębszej penetracji tego, co już działa: więcej klientów z tego samego segmentu, wyższa wartość kontraktu, mniejszy odsetek rezygnacji.

Zanim więc wpiszesz do planu nowy kraj albo nową branżę, odpowiedz na pytanie: czy w obecnym segmencie wykorzystałeś już wszystkie oczywiste sposoby dotarcia do klienta? Jeśli nie, nowy rynek to ucieczka od problemu, nie strategia.

Segment, kanał, model sprzedaży: kolejność decyzji

Strategia go to market to w praktyce trzy warstwy, które muszą być spójne. Jeśli jedna nie pasuje do drugiej, cały plan się rozjeżdża, niezależnie od jakości produktu.

Segment: kogo obsługujesz lepiej niż konkurencja

Nie chodzi o to, kto ma budżet. Chodzi o to, kto ma problem, który twój produkt rozwiązuje szybciej niż alternatywy. W B2B segment warto opisywać nie branżą, a sytuacją: „firmy produkcyjne zatrudniające 50-200 osób, które mają dział sprzedaży, ale nie mają działu marketingu”. Taki opis od razu podpowiada, gdzie szukać klientów i jak z nimi rozmawiać.

Kanał: gdzie klient podejmuje decyzję

W B2B decyzja rzadko zapada w jednym miejscu. Ktoś szuka rozwiązania, ktoś inny je ocenia, jeszcze ktoś podpisuje. Kanał musi obsłużyć całą tę ścieżkę, nie tylko pierwszy kontakt. Dlatego pytanie „LinkedIn czy Google?” jest źle postawione. Lepiej zapytać: „w którym momencie tej ścieżki musimy być obecni, żeby nie wypaść z gry?”.

Model sprzedaży: kto domyka transakcję

Handlowiec, partner, self-service, marketplace? Każdy z tych modeli ma inną ekonomię. Jeśli koszt pozyskania klienta w kanale przewyższa marżę z pierwszego roku współpracy, model jest zły, choćby kampania wyglądała świetnie w raporcie.

Kolejność decyzji w strategii go to market
  1. 1

    Segment

    Opisz konkretny typ firmy i jej problem, nie całą branżę.

  2. 2

    Ścieżka zakupowa

    Ustal, kto szuka, kto ocenia i kto podpisuje decyzję.

  3. 3

    Kanał

    Wybierz miejsce, w którym musisz być obecny na całej ścieżce.

  4. 4

    Model sprzedaży

    Zdecyduj, kto domyka transakcję i jaki jest koszt jej pozyskania.

  5. 5

    Progi i przegląd

    Ustaw progi rezygnacji i termin kwartalnej weryfikacji planu.

Ile kosztuje wejście na rynek i kiedy ciąć

Nie ma jednej liczby, która pasuje do każdej firmy. Są natomiast trzy progi, które warto ustawić przed startem:

  • Próg opłacalności kanału - maksymalny koszt pozyskania klienta, powyżej którego kanał przestaje mieć sens. Dla orientacji: w B2B SaaS CAC często wynosi 3-5x MRR (szacunek zależny od modelu i marży), a w produkcji maszyn przy kontraktach rzędu 100-300 tys. zł zdrowy CAC zwykle mieści się w przedziale 5-10% wartości pierwszego kontraktu.
  • Próg cierpliwości - ile miesięcy testujesz kanał, zanim podejmiesz decyzję o zamknięciu. W B2B przy cyklu sprzedaży 3-6 miesięcy sensowny horyzont testu to zwykle dwa kwartały.
  • Próg dowodu - jaka minimalna liczba rozmów lub demo w danym kanale oznacza, że warto w niego inwestować dalej. Często przyjmuje się, że 20-30 kwalifikowanych rozmów w kanale daje podstawę do decyzji.

Bez tych trzech progów testy kanałów zamieniają się w nieskończoną dyskusję. Z nimi decyzja jest prosta: kanał albo przekracza próg, albo wypada z planu. To także sposób na rozmowę z zarządem, który chce wiedzieć, kiedy zobaczy efekt. Zamiast obiecywać wzrost, pokazujesz progi i terminy ich weryfikacji.

Plan wejścia z produktem na rynek, który nie ma zdefiniowanych progów rezygnacji, nie jest planem. Jest listą życzeń.

Kiedy strategia go to market wymaga zewnętrznego wsparcia

Nie każda firma potrzebuje agencji, żeby wejść na rynek. Potrzebuje jej wtedy, gdy brakuje jej albo kompetencji, albo rąk do pracy, albo obu rzeczy naraz. W regionie kujawsko-pomorskim, w którym pracujemy na co dzień (Bydgoszcz, Toruń, Grudziądz, Inowrocław), najczęściej widzimy dwa scenariusze.

Pierwszy: firma ma produkt i pierwszych klientów, ale nie ma nikogo, kto odpowiedzialnie poprowadzi marketing. Wtedy sens ma interim marketing manager rozliczany za efekt, czyli osoba, która wchodzi na określony czas, buduje plan i odpowiada za jego wykonanie.

Drugi: firma ma zespół, ale brakuje jej spójnej strategii marketingowej B2B i procesu, który zamienia ją w działania. Wtedy sens ma pełna obsługa agencyjna, od pozycjonowania po kampanie i raportowanie.

W obu przypadkach pytanie brzmi tak samo: kto konkretnie odpowiada za wynik i jak go zmierzymy. Jeśli odpowiedź jest mglista, żadna agencja nie pomoże.

Jak wygląda plan wejścia z produktem na rynek w praktyce

Poniższy schemat to uproszczona wersja tego, co robimy z klientami, którzy startują z nowym produktem albo wchodzą w nowy segment. Nie jest to uniwersalna recepta, ale porządek, który pozwala uniknąć najdroższego błędu: równoległego testowania wszystkiego naraz.

1

Walidacja

Jeden segment, jeden kanał, mierzalny koszt pozyskania klienta.

2

Powtórzenie

Powtarzalny proces sprzedaży w tym samym segmencie i kanale.

3

Skalowanie

Zwiększanie budżetu i zespołu dopiero po potwierdzeniu ekonomii.

Kluczowe jest to, żeby każdy etap miał jasne kryterium przejścia dalej. Jeśli po etapie segmentacji nie umiesz wskazać trzech konkretnych typów firm, nie przechodzisz do kanałów. Jeśli po etapie kanałów nie znasz kosztu pozyskania klienta, nie skalujesz budżetu.

Dopiero gdy plan działa w jednym segmencie i jednym kanale, ma sens rozmowa o skalowaniu biznesu. Skalowanie przed walidacją to najszybsza droga do przepalenia budżetu, który mógłby posłużyć na dwa dodatkowe kwartały testów.

Warto też pamiętać, że strategia go to market nie kończy się w dniu startu. Żyje razem z rynkiem. To, co działało w pierwszym kwartale, może przestać działać w trzecim, kiedy konkurencja odpowie albo zmieni się sposób zakupu. Dlatego plan powinien mieć wbudowany przegląd, najlepiej co kwartał, z jasnym pytaniem: co się zmieniło i co z tego wynika dla naszych decyzji.

Jeśli szukasz punktu wyjścia do takiej rozmowy, zacznij od jednego zdania: „Nasz klient numer jeden to [typ firmy], która ma problem [konkretny problem], a my rozwiązujemy go [konkretny sposób]”. Jeśli to zdanie brzmi przekonująco, reszta planu jest znacznie łatwiejsza. Jeśli nie, żadna kampania tego nie naprawi.

Źródła

  1. Torsten Tomczak, Sven Reinecke, Alfred Kuss, Strategic Marketing: Market-Oriented Corporate and Business Unit Planning, 2018
  2. Rainer Kreutzer, Marketing Management, 2019 (omówienie macierzy Ansoffa z 1979)

Powiązane usługi

Często zadawane pytania

Czym jest go to market strategy w prostych słowach?

To plan, który odpowiada na trzy pytania: komu sprzedajemy, jak ta osoba kupuje i jakim kanałem do niej dotrzemy. Dobra go to market strategy zawiera też progi, po których wiadomo, kiedy kanał zamknąć, a kiedy w niego inwestować więcej.

Od czego zacząć plan wejścia z produktem na rynek?

Od segmentu i problemu klienta, nie od kanałów. Najpierw opisujesz konkretny typ firmy i jej sytuację, potem sprawdzasz, jak podejmuje decyzję zakupową, a dopiero na końcu wybierasz kanał i budżet. Odwrotna kolejność prowadzi do kampanii, które generują zasięg, ale nie klientów.

Kiedy strategia go to market wymaga zewnętrznego wsparcia?

Wtedy, gdy firmie brakuje albo kompetencji, albo rąk do pracy. Jeśli nie ma osoby odpowiedzialnej za marketing, sens ma interim marketing manager rozliczany za efekt. Jeśli brakuje spójnego planu i procesu, sens ma pełna obsługa agencyjna. W obu przypadkach kluczowe jest wskazanie osoby odpowiedzialnej za wynik.

Jak zmierzyć, czy go to market strategy działa?

Trzema liczbami: kosztem pozyskania klienta w danym kanale, czasem od pierwszego kontaktu do podpisania umowy oraz odsetkiem klientów, którzy zostają na dłużej niż pierwszy okres rozliczeniowy. Jeśli te liczby mieszczą się w założonych progach, plan działa. Jeśli nie, trzeba ciąć kanał albo zmienić segment.

Łukasz Siemaszko

Łukasz Siemaszko

Od 16 lat prowadzi projekty marketingowe B2B. Growth Group wygenerowało dla klientów 160 mln zł zysku, obsługując ponad 60 firm.

Darmowy audyt strategiczny

Sprawdźmy, co da się poprawić u Ciebie

W ramach darmowego audytu:

  • analizujemy Twój rynek, produkt i konkurencję,
  • pokazujemy, gdzie tracisz klientów i co warto zmienić,
  • przygotowujemy wstępny plan działań dla Twojej firmy.
Umów darmowy audyt
O autorze. Łukasz Siemaszko ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu marketingiem. Łączy kompetencje strategiczne z operacyjnymi, od audytu i planu po codzienną pracę nad kanałami. Zarządza w oparciu o dane i efektywność, każda decyzja marketingowa ma mierzalny cel. Doświadczenie w różnych branżach pozwala mu swobodnie poruszać się między sektorami i dopasowywać strategię do specyfiki każdej firmy. Dziś tę wiedzę wykorzystuje jako założyciel Growth Group, gdzie rozlicza się z klientami za wynik.