Employer branding: co to jest i jak budować wizerunek pracodawcy w praktyce, nie w definicji
Employer branding: co to jest i jak budować wizerunek pracodawcy w praktyce, a nie w definicji. Employer branding to suma tego, co kandydat i pracownik mówi o firmie, gdy nikogo z firmy nie ma w pokoju. Definicja z podręcznika brzmi ładniej, ale nie pomaga, gdy w Bydgoszczy szukasz spawacza, a w Toruniu specjalisty ds. jakości i obie rekrutacje stoją w miejscu od pół roku.
W praktyce employer branding obejmuje trzy warstwy, które trzeba traktować osobno, bo psują się z różnych powodów:
- Obietnica - co firma komunikuje o pracy u siebie (ogłoszenia, strona kariery, LinkedIn, wypowiedzi menedżerów).
- Doświadczenie - co realnie spotyka człowieka od pierwszego kontaktu do trzeciego roku pracy.
- Opinia - co zostaje po tym doświadczeniu w głowach ludzi i w internecie.
Jeśli obietnica i doświadczenie się rozjeżdżają, żadna kampania tego nie przykryje. To najważniejsza rzecz do zapamiętania z całego artykułu.
Zwróć uwagę na jeszcze jedną rzecz: employer branding nie jest tym samym co rekrutacja. Rekrutacja koncentruje się na tym, kto przyjdzie na rozmowę jutro. Employer branding patrzy dalej: kto zechce pracować tu za dwa lata. Firmy, które to mieszają, nieustannie gaszą pożary kadrowe i wydają budżet na ogłoszenia, które nie budują żadnego kapitału.
Dlaczego wizerunek pracodawcy psuje się bez twojej wiedzy
Większość firm w regionie kujawsko-pomorskim nie ma złego wizerunku pracodawcy. Ma wizerunek przypadkowy. Powstał z tego, co przypadkiem wyciekło: komentarza na Google, posta byłego pracownika, ogłoszenia napisanego w pośpiechu o 22:00, zdjęcia z integracji bez zgody uczestników.
W badaniach nad marką powtarza się jeden wniosek: tożsamość marki i jej pozycjonowanie to dwie różne rzeczy, które trzeba świadomie uzgadniać (Tomczak, Reinecke, Kuss, Strategic Marketing: Market-Oriented Corporate and Business Unit Planning, Springer Gabler, 2018, ISBN 978-3-658-18416-2). Tożsamość to kim jesteś. Pozycjonowanie to, co z tego wybierasz do komunikacji. W employer brandingu działa to identycznie. Możesz być firmą, która szkoli ludzi latami i daje stabilność, ale jeśli komunikujesz tylko "dynamiczne środowisko i wyzwania", kandydat szukający spokoju przejdzie obok, a ten szukający adrenaliny odejdzie po pół roku.
Drugi mechanizm to percepcja wartości. W literaturze marketingowej widać wyraźnie, że komunikacja powinna podkreślać wartości i korzyści danej marki względem alternatyw, bo to one realnie napędzają wybór (zob. np. rozdział o postrzeganej wartości w: Quantitative Marketing and Marketing Management: Marketing Models and Methods in Theory and Practice, red. A. Diamantopoulos, W. Fritz, L. Hildebrandt, Springer Gabler, 2012, ISBN 978-3-8349-3721-8). W rekrutacji działa to tak samo: kandydat porównuje twoją ofertę nie z rynkiem, ale z dwiema, trzema konkretnymi firmami z okolicy. Jeśli nie wiesz, co je różni, nie masz czego komunikować.
| Warstwa | Co obejmuje | |
|---|---|---|
| Obietnica | Ogłoszenia, strona kariery, LinkedIn, wypowiedzi menedżerów | Hasła bez dowodów i bez zawężonej grupy docelowej |
| Doświadczenie | Od pierwszego kontaktu do trzeciego roku pracy | Procesy wdrożenia i rozwoju niedomknięte |
| Opinia | To, co zostaje w głowach i w internecie | Brak monitoringu i brak reakcji na sygnały |
Dlatego pierwszy krok nigdy nie polega na pisaniu postów. Polega na zebraniu tego, co już o tobie krąży. Wywiady z pięcioma obecnymi pracownikami, przegląd opinii w Google i na portalach, analiza treści ostatnich dwudziestu ogłoszeń. To zwykle zajmuje tydzień i zmienia priorytety bardziej niż jakikolwiek warsztat strategiczny.
Jak budować wizerunek pracodawcy: pięć kroków, które da się wdrożyć
Poniższy proces da się przeprowadzić bez działu HR i bez agencji, choć w niektórych momentach zewnętrzne spojrzenie skraca go o miesiące. Kolejność ma znaczenie.
Krok 1. Zdefiniuj, dla kogo naprawdę rekrutujesz
Nie "dla młodych, ambitnych ludzi". Konkretnie: operator CNC z doświadczeniem 3-5 lat, mieszkający w promieniu 30 km od Inowrocławia, który zmienia pracę, bo ma dość dojazdów. Taka osoba ma inne pytania niż specjalista IT z Torunia. Employer branding zaczyna się od zawężenia grupy, nie od poszerzenia przekazu.
Krok 2. Spisz obietnicę, którą firma jest w stanie dowieźć
Trzy do pięciu zdań. Nie hasła. Każde zdanie musi mieć dowód: liczbę, proces, nazwę. "Dbamy o rozwój" to nie obietnica. "Każdy nowy pracownik przechodzi 3-dniowe wdrożenie z opiekunem i ma zaplanowaną pierwszą rozmowę rozwojową po 90 dniach" to obietnica, którą można sprawdzić i którą można pokazać w treści.
Krok 3. Zbierz dowody, zanim zaczniesz je publikować
Dowody to zdjęcia z realnej pracy, wypowiedzi pracowników, konkretne historie awansów, dane o rotacji, którą udało się obniżyć. Jeśli nie masz nic, zacznij od jednego zdjęcia tygodniowo i jednej krótkiej wypowiedzi miesięcznie. Po kwartale masz materiał na rok komunikacji.
Krok 4. Wybierz dwa kanały i rób je dobrze
Dla firm regionalnych zwykle działają dwie kombinacje: strona kariery plus LinkedIn albo strona kariery plus lokalne grupy branżowe i szkoły techniczne. Trzy kanały prowadzone po łebkach dają gorszy efekt niż jeden prowadzony konsekwentnie. To samo dotyczy ogłoszeń: lepiej mieć jedno dopracowane niż pięć kopiuj-wklej.
Krok 5. Domknij pętlę z doświadczeniem
To krok, który większość firm pomija. Sprawdź, czy to, co obiecujesz w komunikacji, faktycznie dzieje się w pierwszym tygodniu, pierwszym miesiącu i po roku. Jeśli nie, nie łataj komunikacji. Łataj proces. W firmach, które prowadzą interim marketing manager (zewnętrzny menedżer ds. marketingu na czas określony) odpowiedzialny za spójność przekazu, ten krok jest zwykle pierwszym, który w ogóle się pojawia.
-
1
Zdefiniuj grupę docelową
Konkretne stanowisko, doświadczenie, lokalizacja, powód zmiany pracy
-
2
Spisz obietnicę z dowodami
Trzy do pięciu zdań, każde z liczbą, procesem lub nazwą
-
3
Zbierz dowody
Zdjęcia, wypowiedzi, historie awansów, dane o rotacji
-
4
Wybierz dwa kanały
Strona kariery plus LinkedIn albo lokalne grupy i szkoły
-
5
Domknij pętlę z doświadczeniem
Sprawdź, czy obietnica dzieje się w pierwszym tygodniu i po roku
Employer branding przykłady z rynku i z regionu
Zamiast cytować globalne marki, które mają budżety na produkcję filmów, przyjrzyjmy się wzorcom, które da się przenieść do firmy zatrudniającej 40-200 osób. Poniższe przykłady są zanonimizowane i oparte na naszych obserwacjach z rynku regionalnego - nie są to zweryfikowane case studies konkretnych firm.
Przykład 1: produkcja, która pokazała halę zamiast stołówki
Firma produkcyjna z okolic Grudziądza przez lata komunikowała benefity: dofinansowanie do wakacji, opieka medyczna, karta sportowa. Efekt był mizerny, bo identyczne benefity miały trzy konkurencyjne zakłady w promieniu 20 km. Zmiana polegała na pokazaniu samej pracy: krótkie filmy z linii, wypowiedzi operatorów o tym, jak rozwiązują konkretne problemy techniczne, zdjęcia z przezbrojeń. Liczba zapytań od kandydatów z doświadczeniem wzrosła, a odsetek osób odchodzących przed upływem trzech miesięcy spadł, bo ludzie przychodzili z realnym wyobrażeniem pracy.
Przykład 2: firma usługowa, która przestała udawać startup
Firma z Bydgoszczy zatrudniająca księgowych komunikowała się językiem startupów: "dynamicznie", "młody zespół", "wiele się dzieje". Anna, księgowa z Bydgoszczy, przyszła na rozmowę, bo ogłoszenie obiecywało dynamiczne środowisko. Po trzech miesiącach odeszła, mówiąc: "Szukałam wyzwań, a dostałam powtarzalne zadania". Po przepisaniu komunikacji na "przewidywalny grafik, jasne ścieżki awansu, szkolenia z przepisów" firma zaczęła przyciągać osoby, które zostawały na lata. To klasyczny przykład tego, że employer branding działa wtedy, gdy komunikacja odpowiada prawdzie, a nie aspiracjom zarządu.
Przykład 3: firma techniczna, która weszła do szkół
Współpraca z technikum w Toruniu: praktyki, wizyty w zakładzie, obecność na dniach otwartych, jeden pracownik jako opiekun praktyk. Efekt nie jest natychmiastowy, ale po dwóch latach firma ma kolejkę kandydatów z lokalnego rynku, którzy znają jej nazwę, zanim skończą szkołę. To najtańszy employer branding, jaki istnieje w regionie, i najczęściej pomijany, bo efekty widać dopiero po dwóch latach.
Czym employer branding różni się od rekrutacji i marketingu B2B
Trzy rzeczy, które łatwo pomylić, bo wszystkie dotyczą komunikacji firmy.
| Obszar | Główne pytanie | Horyzont | Główna metryka |
|---|---|---|---|
| Rekrutacja | Kto przyjdzie na rozmowę w tym miesiącu? | Dni, tygodnie | Liczba aplikacji, koszt rekrutacji |
| Employer branding | Kto zechce tu pracować za dwa lata? | Kwartały, lata | Rotacja, jakość aplikacji, polecenia |
| Marketing B2B | Kto kupi nasz produkt lub usługę? | Miesiące | Leady, konwersja, przychód |
Praktyczna konsekwencja: employer branding nie da się rozliczyć w tym samym raporcie co kampania sprzedażowa. Jeśli zarząd oczekuje zwrotu w jednym kwartale, projekt umrze po pierwszym spotkaniu podsumowującym. Uczciwiej jest ustawić dwa horyzonty: krótki (jakość aplikacji, czas obsadzenia wakatu) i długi (rotacja, odsetek rekomendacji).
Jak mierzyć efekty, jeśli nie masz działu HR
Nie potrzebujesz zaawansowanych narzędzi. Wystarczy pięć wskaźników prowadzonych co miesiąc w jednym arkuszu.
- Jakość aplikacji - ile z nich spełnia wymagania w pierwszym tygodniu od publikacji ogłoszenia.
- Czas obsadzenia wakatu - od decyzji o rekrutacji do podpisania umowy.
- Rotacja w pierwszych 6 miesiącach - najczulszy wskaźnik, bo pokazuje, czy obietnica zgadza się z doświadczeniem.
- Odsetek rekomendacji - ile osób przyszło z polecenia pracownika.
- Ruch na stronie kariery - liczba wejść i czas na stronie, nie same odsłony.
Trzy miesiące pomiaru wystarczą, żeby zobaczyć, czy zmiany w komunikacji działają. Jeśli w tym czasie jakość aplikacji nie drgnęła, problem prawdopodobnie nie leży w treści ogłoszeń, tylko w doświadczeniu pracowników albo w zasięgu kanałów.
Najczęstsze błędy w budowaniu wizerunku pracodawcy
Poniższe błędy widzimy w firmach regionalnych najczęściej. Każdy z nich da się naprawić, ale kosztuje to czas i czasem odbudowę zaufania.
- Komunikacja wyprzedza rzeczywistość. Firma obiecuje elastyczność, której nie ma, bo "tak się teraz mówi". Kandydat sprawdza to w pierwszym tygodniu i odchodzi.
- Brak właściciela tematu. Employer branding "należy do wszystkich", więc nie robi go nikt. Potrzebna jest jedna osoba odpowiedzialna, nawet jeśli robi to na pół etatu.
- Kopiowanie komunikacji dużych marek. To, co działa dla korporacji z budżetem na produkcję, w firmie 60-osobowej brzmi fałszywie.
- Zbieranie opinii tylko od zadowolonych. Rozmowy z osobami, które odeszły, dają więcej informacji niż wywiady z tymi, którzy zostali.
- Traktowanie tego jako jednorazowej kampanii. Wizerunek pracodawcy buduje się latami i psuje w tygodniach.
Jeśli szukasz miejsca, w którym realnie da się to poukładać, warto zacząć od jednego warsztatu z zespołem i jednego przeglądu tego, co już o firmie krąży. To zwykle wystarcza, żeby zobaczyć, gdzie jest największa luka między obietnicą a doświadczeniem. Więcej o tym, jak pracujemy z firmami w regionie, znajdziesz w sekcji o budowaniu wizerunku pracodawcy.
Źródła
- Torsten Tomczak, Sven Reinecke, Alfred Kuss, Strategic Marketing: Market-Oriented Corporate and Business Unit Planning, 2018
- Quantitative Marketing and Marketing Management, 2012