Wyobraź sobie typowy poniedziałek w firmie produkcyjnej pod Bydgoszczą. Dział marketingu pokazuje wzrost liczby zapytań o 34 procent. Sprzedaż mówi, że leady są słabsze niż pół roku temu. Prezes patrzy na rachunek wyników i widzi, że marża spadła trzeci kwartał z rzędu. Wszyscy mają rację i nikt nie ma pełnego obrazu. Analiza finansowa firmy i umiejętność czytania kondycji biznesu zaczynają się dokładnie w tym miejscu: nie od arkusza z formułami, ale od decyzji, które zestawienie liczb ma sens biznesowy.
Od czego zacząć analizę finansową firmy, gdy nie jesteś księgowym
Większość właścicieli małych i średnich firm w regionie kujawsko-pomorskim dostaje co miesiąc plik od biura rachunkowego. Liczby się zgadzają, podatki są policzone, ale plik nie odpowiada na pytanie "czy stać nas na kolejny kwartał kampanii". To nie wina biura. Rachunkowość ma inne zadanie niż analiza zarządcza.
Praktyczna kolejność jest odwrotna do tej, którą podpowiada intuicja. Nie zaczynaj od bilansu. Zacznij od rachunku wyników, bo tam leży odpowiedź na pytanie, czy firma zarabia na tym, co robi. Bilans pokazuje stan na dany dzień, rachunek wyników pokazuje proces w czasie. Dla decyzji marketingowych proces jest ważniejszy.
Drugi krok to ustalenie, co w Twojej firmie jest kosztem zmiennym, a co stałym. Brzmi banalnie, ale w praktyce połowa sporów o budżet wynika z tego, że jedna osoba liczy koszt kampanii jako zmienny, a druga jako stały. Kampania performance marketingowa jest kosztem zmiennym. Abonament za narzędzie do automatyzacji jest stały, nawet jeśli marketing twierdzi inaczej.
Trzeci krok to wybór horyzontu. Miesięczny rachunek wyników w firmie z sezonowością (a większość firm w regionie ma sezonowość) kłamie. Kwartał jest minimum, rok jest uczciwy. Jeśli porównujesz wrzesień do sierpnia, porównujesz dwie różne firmy.
W duchu podejścia prezentowanego przez Tomczaka, Reinecke i Kussa w "Strategic Marketing" (2018, rozdz. 2) przedsiębiorstwo trzeba analizować równolegle z atrakcyjnością rynków i zasobów, na których firma buduje przewagę. Sam rachunek wyników, bez odniesienia do pozycji rynkowej, opisuje skutek, nie przyczynę.
To zdanie warto potraktować dosłownie. Jeśli Twoja marża spada, a rynek rośnie, problem jest w firmie. Jeśli marża spada, a rynek kurczy się szybciej, problem jest w kategorii. Te dwie sytuacje wymagają zupełnie innych decyzji, a na poziomie samego rachunku wyników wyglądają identycznie.
| Wskaźnik | Wzór | |
|---|---|---|
| Rentowność sprzedaży | zysk operacyjny / przychód | Czy model biznesowy działa |
| Rentowność aktywów (ROA) | zysk operacyjny / aktywa ogółem | Czy nie przepłacamy za infrastrukturę |
| Rentowność kapitału (ROE) | zysk netto / kapitał własny | Czy firma jest lepsza niż lokata |
Analiza rentowności firmy: trzy wskaźniki, które wystarczą na start
Nie potrzebujesz dwudziestu wskaźników. Potrzebujesz trzech, które odpowiadają na trzy różne pytania.
Rentowność sprzedaży (marża operacyjna) mówi, ile zostaje z każdej złotówki przychodu po odjęciu kosztów operacyjnych. Odpowiada na pytanie: czy nasz model biznesowy w ogóle działa. Jeśli ta liczba jest ujemna, żadna kampania tego nie naprawi, bo dokładasz przychód, który generuje jeszcze większą stratę.
Rentowność aktywów (ROA) mówi, ile zysku generuje każda złotówka majątku. Odpowiada na pytanie: czy nie przepłacamy za infrastrukturę. Firma z drogą halą i słabym wykorzystaniem maszyn będzie miała tu problem nawet przy zdrowej marży.
Rentowność kapitału własnego (ROE) mówi, ile zarabia pieniądz właściciela. Odpowiada na pytanie: czy ta firma jest lepszym miejscem na kapitał niż lokata. Tu uwaga praktyczna: wysokie ROE przy wysokim zadłużeniu bywa efektem dźwigni, a nie sprawności. Zawsze patrz na ROE razem z poziomem długu.
Trzy wskaźniki, trzy pytania, jedna kartka. Jeśli chcesz iść dalej, dodaj rotację zapasów i cykl konwersji gotówki, ale dopiero wtedy, gdy trzy podstawowe są stabilne i zrozumiałe dla całego zarządu.
Rentowność firmy jak obliczyć krok po kroku
Załóżmy dla uproszczenia, że analizujemy firmę usługową z Torunia z przychodem 4 mln zł rocznie. To przykład ilustracyjny, nie dane rynkowe. Koszty operacyjne (wynagrodzenia, czynsz, narzędzia, podwykonawcy, marketing) to 3,6 mln zł. Zysk operacyjny wynosi 400 tys. zł.
- Rentowność sprzedaży = zysk operacyjny / przychód = 400 000 / 4 000 000 = 10 procent.
- Rentowność aktywów = zysk operacyjny / aktywa ogółem. Jeśli firma ma 2 mln zł aktywów, ROA wynosi 20 procent.
- Rentowność kapitału własnego = zysk netto / kapitał własny. Przy zysku netto 300 tys. zł i kapitale 1,2 mln zł, ROE wynosi 25 procent.
Trzy dzielenia. Cała reszta to interpretacja. I tu pojawia się najczęstszy błąd: ludzie liczą wskaźniki i przestają. Wskaźnik bez punktu odniesienia jest bezużyteczny. 10 procent marży operacyjnej w firmie usługowej to przyzwoity wynik. W firmie handlowej z cienką marżą to wynik bardzo dobry. W firmie produkcyjnej z wysokim capexem to wynik, który nie pokryje odtworzenia majątku.
Punktem odniesienia może być: Twój własny wynik sprzed roku, wynik najbliższego konkurenta (jeśli jest spółką i publikuje sprawozdania w KRS), albo średnia dla branży z danych GUS. Każdy z tych punktów jest lepszy niż brak punktu.
Kalkulator rentowności firmy i moment, w którym przestaje wystarczać
W sieci znajdziesz dziesiątki darmowych narzędzi. Kalkulator rentowności firmy to dobry punkt startowy, zwłaszcza gdy liczysz warianty: co się stanie z marżą, jeśli podniesiemy budżet marketingowy o 15 procent, a konwersja wzrośnie o 2 punkty procentowe.
Kalkulator ma jednak trzy ograniczenia, o których warto wiedzieć zawczasu.
Po pierwsze, pracuje na danych, które sam wprowadzisz. Jeśli wpiszesz przychód brutto zamiast netto, dostaniesz liczbę, która wygląda wiarygodnie i jest błędna. Po drugie, nie odróżnia kosztów stałych od zmiennych, więc nie pokaże progu rentowności. Po trzecie, nie uwzględnia czasu. Rentowność kampanii rozliczanej za efekt wygląda inaczej w pierwszym miesiącu i inaczej w szóstym, bo koszty pozyskania klienta spadają wraz z rosnącą rozpoznawalnością.
Dlatego kalkulator traktuj jako narzędzie do szybkiego sprawdzenia rzędu wielkości, a nie do podejmowania decyzji o budżecie. Do decyzji potrzebujesz zestawienia, które łączy dane finansowe z danymi marketingowymi. W praktyce oznacza to jedno: ktoś w firmie musi raz w miesiącu usiąść z rachunkiem wyników i raportem z kampanii przy jednym stole.
-
1
Dane finansowe
Rachunek wyników za ostatni miesiąc i narastająco od początku kwartału
-
2
Dane marketingowe
Koszt kanałów, liczba leadów, konwersja na klienta, marża na kliencie
-
3
Zestawienie
Jedna kartka: rentowność sprzedaży, koszt pozyskania klienta, marża per kanał
-
4
Decyzja
Przesunięcie budżetu między kanałami albo korekta oferty, nie oba naraz
Jak czytać kondycję biznesu przez pryzmat marketingu
Marketing w firmach B2B jest zwykle oceniany przez koszt pozyskania leada. To wygodne, bo łatwe do policzenia. I mylące, bo lead nie jest klientem, a klient nie jest marżą.
Sensowna analiza finansowa firmy patrzy na marketing przez trzy pytania:
- Jaki jest koszt pozyskania klienta w relacji do marży na kliencie? Jeśli pozyskujesz klienta za 3 tys. zł, a marża na nim wynosi 2 tys. zł rocznie, potrzebujesz dwóch lat, żeby wyjść na zero. To nie jest złe, o ile wiesz, że tak jest, i masz na to gotówkę.
- Jaki jest udział kosztów marketingu w przychodzie i jak zmienia się w czasie? Rosnący udział przy rosnącym przychodzie jest normalny. Rosnący udział przy płaskim przychodzie to sygnał, że kanały się wypalają.
- Jak wygląda rentowność per kanał? Większość firm liczy koszt kanału, ale nie liczy marży, którą ten kanał przynosi. Kanał z najtańszym leadem bywa kanałem z najgorszym klientem, co szerzej opisujemy w tekście o mierzeniu ROI kampanii B2B.
W firmach, które obsługujemy w Bydgoszczy, Toruniu, Grudziądzu i Inowrocławiu, najczęstszy problem nie polega na braku danych. Polega na tym, że dane marketingowe i finansowe żyją w dwóch różnych działach i nikt ich nie zestawia. Rozwiązanie jest organizacyjne, nie technologiczne: jedna osoba odpowiedzialna za comiesięczne zestawienie i jedna decyzja o budżecie podejmowana na podstawie tego zestawienia, podobnie jak w naszym przewodniku po planowaniu budżetu marketingowego w B2B.
Trzy sygnały, że dane finansowe mówią coś innego niż dashboard
Przychód rośnie, gotówka spada. Klasyczny objaw wydłużonego cyklu płatności albo sprzedaży rosnącej do klientów, którzy płacą późno. Marketing może tu pomóc, jeśli zacznie pozyskiwać klientów o lepszej historii płatniczej, ale najpierw trzeba ten problem zobaczyć.
Marża spada, a koszty marketingu rosną. Możliwe wyjaśnienia są dwa i wymagają różnych reakcji. Albo pozyskujesz klientów o niższej wartości (problem w targetowaniu), albo rośnie presja cenowa w kanale (problem w pozycjonowaniu). Pierwsze naprawia się w kampanii, drugie w ofercie.
Wskaźniki są zdrowe, ale firma nie inwestuje. Jeśli rentowność firmy jest wysoka, a capex niski, firma prawdopodobnie wykorzystuje istniejący majątek bez inwestycji. To działa przez rok, dwa, potem widać spadek jakości i konkurencyjności. Wysoka rentowność bez inwestycji bywa odroczeniem decyzji, nie sukcesem.
Analiza finansowa nie odpowie na wszystkie pytania. Odpowie na pytanie, czy firma zarabia, na czym zarabia i czy to się zmienia. Reszta to decyzje, które trzeba podjąć z tą wiedzą w ręku.
Źródła
- Torsten Tomczak, Sven Reinecke, Alfred Kuss, Strategic Marketing: Market-Oriented Corporate and Business Unit Planning, 2018
- Digital Stractics: New Business Models for the New World, rozdz. 3, Palgrave Macmillan