Masz klienta, który kupuje od Ciebie od dwóch lat. Zna produkt, zna ludzi, nie trzeba go przekonywać do zaufania. I właśnie dlatego jest najtańszym źródłem przychodu, jakie masz. Tylko że w praktyce większość firm B2B w regionie kujawsko-pomorskim traktuje go jak coś oczywistego, co nie wymaga pracy. Up-selling i cross-selling to najtańszy sposób na wzrost przychodów, a większość firm B2B go ignoruje. W praktyce nowe logo na stronie kosztuje nawet kilka razy więcej wysiłku niż kolejne 20 procent przychodu od kogoś, kto już płaci faktury.
Dlaczego sprzedaż obecnym klientom wypada z radaru
W firmach B2B sprzedaż obecnym klientom rzadko ma właściciela. Nowe leady mają kampanię, budżet, wskaźniki. Generowanie leadów B2B jest widoczne, mierzalne, raportowane co tydzień. A up-selling i cross-selling? To zwykle zadanie "przy okazji" dla opiekuna klienta, który i tak jest zawalony bieżącą obsługą.
Do tego dochodzi coś mniej oczywistego. W firmach B2B nikt nie zbiera sygnałów od klientów w jednym miejscu. Na spotkaniu klient mówi: "Zastanawiamy się nad nowym systemem logistycznym". Handlowiec kiwa głową, notuje, wraca do biura i... nic. Bo to nie jego dział. A za trzy miesiące ten sam klient podpisuje umowę z konkurencją, która usłyszała to samo zdanie i zareagowała.
Trzeci powód jest kulturowy. W wielu firmach panuje przekonanie, że sprzedaż obecnemu klientowi to nachalstwo. Że lepiej nie psuć relacji. Tymczasem klient, który nie wie, że masz coś, czego potrzebuje, nie kupi tego od Ciebie. Kupi od kogoś, kto mu powie.
| Wymiar | Up selling | |
|---|---|---|
| Co sprzedajesz | Wyższą wersję tego, co klient ma | Coś, czego klient jeszcze nie kupuje |
| Pytanie klienta | Ile chcę | Czego jeszcze potrzebuję |
| Trudność rozmowy | Niższa | Wyższa |
| Wymaga rozpoznania potrzeby | Nie | Tak |
| Typowy moment | Zbliżanie się do limitu, odnowienie umowy | Nowy projekt, zgłoszony problem |
Up-selling i cross-selling: różnica, która zmienia rozmowę
Te dwa pojęcia są używane zamiennie, a oznaczają dwie różne rozmowy z klientem. Pomylenie ich prowadzi do tego, że handlowiec próbuje sprzedać coś, na co klient nie jest gotowy, i psuje zaufanie.
Up-selling to sprzedaż wyższej wersji tego, co klient już kupuje. Większy pakiet, wyższy poziom usługi, dłuższy okres, więcej licencji. Klient zna produkt, zna wartość, decyzja dotyczy skali. Cross-selling to sprzedaż czegoś, czego klient jeszcze od Ciebie nie kupuje, ale co uzupełnia to, co ma. Moduł, usługa dodatkowa, szkolenie, integracja.
Różnica praktyczna: up-selling rozmawia o tym, ile klient chce. Cross-selling rozmawia o tym, czego klient jeszcze nie wie, że potrzebuje. Pierwsza rozmowa jest krótsza i łatwiejsza. Druga wymaga rozpoznania potrzeby, której klient może nie nazywać wprost.
W B2B obie mają wspólny mianownik: muszą wynikać z realnej sytuacji klienta, nie z Twojego planu sprzedażowego. Jeśli handlowiec dzwoni w grudniu, bo brakuje mu do targetu, klient to wyczuje. Jeśli dzwoni, bo widzi, że klient przekroczył limit w pakiecie, to inna rozmowa.
Cztery sytuacje, w których up-selling i cross-selling działają
Nie ma sensu robić z tego kwartalnej akcji "sprzedajemy więcej obecnym klientom". To nie działa, bo jest za ogólne. Działa wtedy, gdy jest przypisane do konkretnego momentu w cyklu życia klienta.
1. Klient zbliża się do limitu
W usługach rozliczanych za wolumen, liczbę użytkowników albo liczbę projektów to najprostszy sygnał. Klient wykorzystuje 85 procent pakietu. Rozmowa o wyższym poziomie nie jest sprzedażą, jest logistyką. "Widzimy, że w tym miesiącu zbliżacie się do limitu, proponuję przejść na wyższy poziom, żeby nie blokować pracy" to zdanie, które nie brzmi jak sprzedaż.
2. Klient wdraża coś nowego
Nowy dział, nowy rynek, nowe narzędzie, nowy produkt. Każda zmiana w firmie klienta to okno na cross-selling. Jeśli wiesz, że klient otwiera oddział w Toruniu, to pytanie o obsługę marketingową tego oddziału jest naturalne. Problem w tym, że większość firm nie ma tego w żadnym systemie i dowiaduje się o tym przypadkiem.
3. Klient zgłasza problem, którego nie rozwiązujesz
To najbardziej niedoceniany moment. Klient mówi: "mamy problem z raportowaniem" albo "nie wiemy, jak mierzyć skuteczność kampanii". Jeśli tego nie robisz, zwykle handlowiec mówi "rozumiem" i wraca do tematu. A to jest zaproszenie do cross-sellingu, o ile masz coś, co ten problem rozwiązuje. Jeśli nie masz, to też informacja: może warto mieć.
4. Klient jest zadowolony i właśnie przedłużył umowę
Moment po odnowieniu kontraktu to najlepszy czas na rozmowę o rozszerzeniu. Klient właśnie potwierdził, że jest zadowolony. Zaufanie jest na wysokim poziomie, a Ty nie musisz niczego udowadniać. Większość firm w tym momencie wysyła fakturę i cisza. To zmarnowana okazja.
-
1
Zbierz sygnały
Klient przekroczył limit, wspomniał o nowym projekcie, zgłosił problem, przedłużył umowę. Wszystko w jednym miejscu.
-
2
Przypisz moment do osoby
Każdy typ sygnału ma właściciela, który odpowiada za kontakt w określonym czasie.
-
3
Przygotuj zdanie otwierające
Dwa, trzy zdania wynikające z sytuacji klienta, nie ze skryptu sprzedażowego.
-
4
Rozmowa i propozycja
Propozycja rozszerzenia odpowiada na to, co klient powiedział lub zrobił.
-
5
Zmierz efekt
Przychód od obecnych klientów, liczba rozszerzeń, czas od wdrożenia do pierwszej propozycji.
Up-selling przykłady z B2B, które możesz przenieść do siebie
Poniższe przykłady są typowe dla firm usługowych i produkcyjnych w regionie. Nie chodzi o to, żeby je skopiować jeden do jednego, ale żeby zobaczyć mechanizm.
Przykład 1: agencja marketingowa. Klient kupuje prowadzenie kampanii Google Ads. Up-selling: rozszerzenie na LinkedIn Ads, bo klient szuka klientów B2B, a Google nie pokrywa tej potrzeby. Cross-selling: audyt strony docelowej, bo kampania działa, ale konwersja kuleje. Ten drugi element to klasyczny cross-selling, bo klient nie kupował usługi webowej, ale bez niej wyniki kampanii są ograniczone.
Przykład 2: firma szkoleniowa. Klient kupuje szkolenie z negocjacji dla działu sprzedaży. Up-selling: rozszerzenie na cały dział handlowy plus warsztaty follow-up. Cross-selling: diagnoza kompetencji przed szkoleniem, żeby wiedzieć, co dokładnie szlifować. Klient nie pytał o diagnozę, ale bez niej szkolenie jest strzelaniem w ciemno.
Przykład 3: dostawca oprogramowania. Klient kupuje licencje dla 10 użytkowników. Up-selling: pakiet dla 25 użytkowników z niższą ceną za osobę. Cross-selling: moduł integracji z systemem ERP, który klient ma, ale o integracji nie myślał. To typowy cross-selling, bo klient nie wiedział, że to w ogóle jest opcja.
Przykład 4: firma produkcyjna. Klient kupuje standardowy komponent. Up-selling: wersja o wyższej trwałości, bo klient zgłaszał reklamacje. Cross-selling: usługa serwisowa albo magazynowanie buforowe, bo klient narzekał na przestoje. Znowu: obie propozycje wynikają z tego, co klient powiedział, nie z tego, co firma chce sprzedać.
Wspólny wzorzec: up-selling i cross-selling nie są osobnymi działaniami. Są odpowiedzią na coś, co klient już powiedział albo co już zrobił.
Jak wbudować sprzedaż obecnym klientom w proces, a nie w głowę handlowca
Jeśli up-selling i cross-selling mają działać regularnie, nie mogą zależeć od tego, czy handlowiec pamięta. Muszą być częścią procesu.
Po pierwsze, zbieraj sygnały. Nie chodzi o wielki system CRM, choć jeśli go masz, to dobrze. Chodzi o to, żeby w jednym miejscu lądowały informacje: klient przekroczył limit, klient wspomniał o nowym projekcie, klient zgłosił problem, klient przedłużył umowę. Bez tego nie ma z czego budować rozmowy.
Po drugie, przypisz momenty do osób. Kto dzwoni, gdy klient zbliża się do limitu? Kto pyta o nowe projekty po wdrożeniu? Jeśli odpowiedź brzmi "ten, kto akurat ma czas", to znaczy, że nie masz procesu.
Po trzecie, przygotuj zdania, nie skrypty. Handlowcy nie potrzebują scenariusza na pięć stron. Potrzebują dwóch, trzech zdań, które naturalnie otwierają rozmowę. "Widzimy, że w tym miesiącu wykorzystaliście 90 procent pakietu, chcemy uniknąć blokady w przyszłym" działa lepiej niż jakikolwiek skrypt.
Po czwarte, mierz to inaczej niż nową sprzedaż. Jeśli up-selling i cross-selling są rozliczane tak samo jak pozyskiwanie nowych klientów, to zawsze przegrają, bo nowy klient jest bardziej widoczny. Trzeba je mierzyć osobno: przychód od obecnych klientów, liczba rozszerzeń, czas od wdrożenia do pierwszej propozycji rozszerzenia.
Czego nie robić, czyli pułapki w sprzedaży obecnym klientom
Najczęstszy błąd to sprzedaż dla samej sprzedaży. Klient kupuje pakiet podstawowy, a handlowiec od razu proponuje najwyższy. Taka propozycja brzmi jak próba wykorzystania zaufania, nie jak up-selling. Klient to wyczuje i następnym razem będzie ostrożniejszy w rozmowach.
Drugi błąd: cross-selling bez rozpoznania potrzeby. "Mamy też usługę X, może chcecie?" to zdanie, które nic nie wnosi. Cross-selling wymaga, żebyś wiedział, jaki problem klient ma, i pokazał, że Twoja usługa go rozwiązuje. Inaczej to spam w rozmowie.
Trzeci błąd: brak koordynacji między działami. Klient dostaje ofertę rozszerzenia od opiekuna, a tydzień później telefon od innego handlowca z podobną propozycją. Taki brak koordynacji prowadzi do chaosu i podważa zaufanie klienta. W firmach, które mają wielu opiekunów przypisanych do jednego klienta, to się zdarza częściej, niż się przyznaje.
Czwarty błąd: traktowanie up-sellingu i cross-sellingu jako jednorazowej akcji. "Robimy miesiąc sprzedaży obecnym klientom". Po miesiącu wracamy do starego trybu. Efekt jest odwrotny od zamierzonego, bo klient uczy się, że propozycje rozszerzeń są kampanią, nie stałą praktyką.
Kiedy warto zaangażować zewnętrznego marketing managera
W firmach, które mają jednego handlowca i kilkunastu klientów, up-selling i cross-selling da się ogarnąć bez dodatkowych struktur. Problem zaczyna się, gdy klientów jest kilkudziesięciu, a sprzedaż obecnym klientom nie ma właściciela. Wtedy zwykle brakuje nie pomysłu, a kogoś, kto to poukłada i przypilnuje.
W Growth Group pracujemy w dwóch modelach: pełnej obsługi agencyjnej albo interim marketing managera rozliczanego za efekt. Ten drugi model sprawdza się, gdy firma ma już zespół i klientów, ale nie ma procesu, który zamienia relacje w przychód. Interim manager wchodzi na kilka miesięcy, porządkuje sygnały, przypisuje momenty do osób, przygotowuje zdania i mierzy efekty. Potem wychodzi, a proces zostaje. Jeśli chcesz uporządkować proces sprzedaży obecnym klientom, zobacz naszą ofertę interim marketing managera.
Działamy w Bydgoszczy, Toruniu, Grudziądzu, Inowrocławiu i całym regionie kujawsko-pomorskim. Przez 16 lat pracowaliśmy z ponad 60 klientami i wygenerowaliśmy dla nich 160 mln zł zysku. To nie znaczy, że mamy gotową odpowiedź na każdą sytuację. Znaczy, że widzieliśmy wystarczająco dużo firm, żeby wiedzieć, gdzie najczęściej wypadają pieniądze.
Jeśli chcesz sprawdzić, ile przychodu zostawiasz na stole w relacjach z obecnymi klientami, zacznij od jednej rzeczy: wypisz dziesięciu klientów, którzy kupili coś w ostatnich dwunastu miesiącach, i odpowiedz, kiedy ostatnio zaproponowałeś im coś więcej niż to, co już mają. Jeśli nie pamiętasz, to odpowiedź jest jasna.
W Growth Group pomagamy firmom B2B poukładać proces sprzedaży obecnym klientom: od tego, jak zbierać sygnały, przez to, komu przypisać momenty, po to, jak mierzyć rozszerzenia. Zostawiamy zespół z działającym procesem, nie z prezentacją.
Źródła
- Kim, Choi, Qualls i Han, cytowani w: Advertising in New Formats and Media, rozdział o społecznościach wokół marek
- Torsten Tomczak, Sven Reinecke, Alfred Kuss, Strategic Marketing: Market-Oriented Corporate and Business Unit Planning, 2018