Mapowanie procesów biznesowych najczęściej kojarzy się z długimi warsztatami, kolorowymi diagramami i dokumentem, który po dwóch tygodniach ląduje w folderze "do przeglądu". Tymczasem jego realna wartość jest znacznie bardziej przyziemna: pokazuje, gdzie w firmie ginie czas, kto podejmuje decyzje i dlaczego pewne rzeczy dzieją się po staremu, mimo że wszyscy wiedzą, że są nieefektywne.
W Growth Group pracujemy z firmami z Bydgoszczy, Torunia, Grudziądza, Inowrocławia i całego regionu kujawsko-pomorskiego. Przez 16 lat przez nasze projekty przewinęło się ponad 60 klientów, a Growth Group wygenerowało dla klientów 160 mln zł zysku. W praktyce najczęściej nie brakuje pomysłów ani narzędzi. Brakuje jednej, wspólnej wersji tego, jak firma faktycznie działa.
Od czego zacząć mapowanie procesów biznesowych, żeby nie utopić w diagramach
Pierwszy odruch po decyzji "robimy mapowanie" to sięgnięcie po notację BPMN i próba opisania wszystkiego naraz. To najszybsza droga do porażki. Mapowanie procesów biznesowych działa wtedy, gdy zaczynasz od jednego procesu, który realnie boli: lead, który nie dociera do handlowca, oferta, która wychodzi po pięciu dniach, kampania, której nikt nie rozlicza.
Praktyczna kolejność wygląda tak:
- Wybierz jeden proces, który ma największy wpływ na przychód albo na koszt. Nie ten najłatwiejszy do opisania, tylko ten, którego awaria najbardziej boli.
- Zbierz dane wejściowe: kto jest zaangażowany, jakie systemy są używane, gdzie zapada decyzja o przejściu do kolejnego etapu.
- Narysuj wersję "jak jest", nie "jak powinno być". To kluczowe rozróżnienie. Mapa stanu obecnego pokazuje obejścia, wyjątki i prywatne skróty, które zespół wypracował sam.
- Zaznacz punkty tarcia: miejsca, w których coś czeka, wraca, jest robione dwa razy albo wymaga czyjejś ręcznej decyzji.
- Dopiero teraz projektuj wersję docelową, i to nie całą, a tylko te fragmenty, które faktycznie da się zmienić w najbliższym kwartale.
Warto pamiętać o jednej rzeczy z literatury przedmiotu. W opracowaniu "Modern Business Process Automation" (Russell, ter Hofstede, 2010) autorzy zwracają uwagę, że modele procesów muszą uwzględniać dynamiczne zachowania ludzi w organizacji, a nie tylko z góry założony, sztywny przepływ. Inaczej mapa wygląda ładnie na slajdzie i nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się w firmie w poniedziałek o 9:00.
-
1
Wybór procesu
Jeden proces o największym wpływie na przychód lub koszt
-
2
Zebranie danych
Uczestnicy, systemy, miejsca decyzyjne
-
3
Mapa stanu obecnego
Wersja "jak jest", z obejściami i wyjątkami
-
4
Punkty tarcia
Miejsca, w których proces czeka, wraca lub dubluje pracę
-
5
Wersja docelowa
Tylko fragmenty możliwe do zmiany w najbliższym kwartale
Jak wygląda proces w dziale marketingu, gdy nikt go nie zapisał
Procesy w dziale marketingu mają jedną cechę, która odróżnia je od produkcji czy logistyki: są niewidoczne. Nikt nie zauważy, że kampania nie została rozliczona, dopóki nie trzeba pokazać wyników za kwartał. Nikt nie sprawdzi, kto zatwierdził treść, dopóki klient nie zgłosi błędu.
W jednej z firm produkcyjnych pod Bydgoszczą brief na kampanię powstawał w mailu, który krążył między trzema osobami przez cztery dni, aż w końcu prezes zatwierdził wersję, której nikt już nie pamiętał, po co powstała. Brzmi znajomo? To właśnie koszt braku mapy procesu.
Typowy obraz, który widzimy u klientów, wygląda tak:
- Brief na kampanię powstaje w mailu, w rozmowie i w głowie jednej osoby.
- Treści tworzy dział marketingu, ale akceptuje je handlowiec, prezes albo klient.
- Lead trafia do CRM, ale nikt nie sprawdza, czy faktycznie został obsłużony.
- Raport miesięczny robi się ręcznie, w arkuszu, który zna tylko jedna osoba.
- Nikt nie wie, ile realnie kosztuje pozyskanie jednego klienta z danego kanału.
Zespół nie działa źle z powodu złej woli. Brak mapy sprawia, że każdy optymalizuje proces po swojemu, a firma jako całość traci spójność. Z naszych obserwacji wynika, że firmy najczęściej nie uczą się potrzeb klientów z założeń, tylko z realnych zachowań i interakcji widocznych w danych. To samo dotyczy procesów wewnętrznych: dopóki ich nie zobaczysz, działasz na założeniach.
Mapowanie procesów biznesowych w marketingu sprowadza się więc do trzech pytań:
- Kto podejmuje decyzję na każdym etapie i na podstawie jakich danych?
- Co się dzieje, gdy dane są niepełne albo sprzeczne?
- Gdzie w tym procesie jest miejsce, w którym najczęściej się zatrzymuje?
Odpowiedzi na te pytania są zwykle mniej przyjemne, niż się wydaje. Ale to właśnie one dają podstawę do realnych zmian, a nie do kolejnego "usprawnienia", które nic nie zmienia.
Mapa procesu a decyzja o zatrudnieniu lub interim managerze
Jednym z najczęstszych momentów, w których firmy sięgają po mapowanie procesów biznesowych, jest sytuacja: "mamy za dużo pracy, potrzebujemy kogoś". Wtedy pojawia się pytanie, czy zatrudnić specjalistę, czy skorzystać z interim marketing managera.
Mapa procesu daje na to pytanie lepszą odpowiedź niż jakakolwiek rozmowa rekrutacyjna. Jeśli po rozpisaniu procesu okazuje się, że 60% pracy to powtarzalne zadania, które można zautomatyzować albo uprościć, nowy etat nie rozwiąże problemu. Jeśli natomiast widać wyraźnie, że brakuje osoby decyzyjnej, która spina działy i odpowiada za wynik, wtedy rozmowa o roli ma sens.
Interim marketing manager rozliczany za efekt ma jeszcze jedną zaletę w tym kontekście: wchodzi do firmy z zewnątrz, więc nie jest uwikłany w wewnętrzne układy i obejścia, które zespół wypracował przez lata. Pierwsze, co robi, to właśnie mapowanie procesów biznesowych, bo bez tego każda rekomendacja byłaby strzelaniem w ciemno.
Warto dodać, że mapowanie nie musi być projektem na pół roku. W praktyce pierwsza wersja mapy dla jednego procesu to zwykle 2-3 warsztaty po 2 godziny plus praca między nimi. Reszta to weryfikacja i wdrożenie zmian.
Jak połączyć mapowanie procesów z planowaniem strategicznym
Mapa procesu bez kontekstu strategicznego szybko staje się dokumentem technicznym. Żeby miała wartość biznesową, trzeba ją osadzić w szerszym planie. Tu wchodzi strategia marketingowa B2B, która odpowiada na pytanie, dokąd firma chce dojść w najbliższych kwartałach, a mapowanie procesów biznesowych pokazuje, czy obecny sposób pracy w ogóle pozwala tam dojść.
W praktyce wygląda to tak:
- Strategia mówi: chcemy zwiększyć udział leadów z jednego kanału o X.
- Mapa procesu pokazuje: obecnie leady z tego kanału trafiają do handlowca z opóźnieniem 3 dni, bo nikt nie ma przypisanego zadania w CRM.
- Wniosek: bez zmiany procesu cel strategiczny jest nieosiągalny, niezależnie od budżetu na kampanię.
To jest właśnie moment, w którym mapowanie przestaje być ćwiczeniem z rysowania strzałek, a staje się narzędziem decyzyjnym. W literaturze dotyczącej modeli decyzyjnych w marketingu ("Handbook of Marketing Decision Models") podkreśla się, że pomiar i modelowanie mają sens tylko wtedy, gdy są powiązane z realnymi decyzjami, a nie zbierane dla samego zbierania. Mapa procesu jest dokładnie tym ogniwem, które łączy dane z decyzją.
| Sytuacja w mapie procesu | |
|---|---|
| Większość pracy to zadania powtarzalne | Automatyzacja lub uproszczenie, nowy etat nie rozwiązuje problemu |
| Brak osoby decyzyjnej spinającej działy | Rozmowa o roli, w tym interim marketing manager |
| Proces działa, ale brakuje danych do decyzji | Uporządkowanie pomiaru przed zmianami kadrowymi |
| Proces wymaga wiedzy zewnętrznej i świeżego spojrzenia | Interim manager rozliczany za efekt |
Najczęstsze błędy przy mapowaniu procesów biznesowych
Po kilkunastu latach pracy z firmami B2B widzimy te same potknięcia. Warto je znać, zanim zacznie się pierwszy warsztat.
Mapowanie "jak powinno być" zamiast "jak jest"
Zespół często opowiada wersję, która brzmi dobrze, a nie tę, która dzieje się codziennie. Efekt: mapa jest bezużyteczna, bo opisuje fikcję. Rozwiązanie: pytaj o konkretne przypadki z ostatnich dwóch tygodni, nie o ogólne zasady.
Opisywanie wszystkiego naraz
Próba objęcia mapą całej firmy w jednym projekcie kończy się dokumentem, którego nikt nie czyta. Lepiej zrobić jeden proces dobrze i wdrożyć zmiany, niż pięć procesów połowicznie.
Brak właściciela procesu
Mapa bez osoby odpowiedzialnej za jej wdrożenie i utrzymanie staje się archiwum. Każdy proces powinien mieć jednego właściciela, który odpowiada za jego działanie i aktualizację.
Pomijanie ludzi, którzy faktycznie wykonują pracę
Jeśli w warsztacie nie bierze udziału osoba, która codziennie obsługuje dany proces, mapa będzie niepełna. Często to właśnie ta osoba zna wszystkie obejścia i wyjątki, które decydują o tym, czy proces działa, czy się sypie.
Traktowanie mapy jako celu, a nie narzędzia
Mapa nie jest wynikiem. Wynikiem jest zmiana: krótszy czas reakcji, mniej błędów, jasny podział odpowiedzialności. Jeśli po warsztatach nic się nie zmienia, to znak, że mapowanie było ćwiczeniem, a nie projektem.
Ile czasu zajmuje mapowanie procesów biznesowych
To jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszymy. Odpowiedź zależy od zakresu, ale można podać realne widełki:
- Jeden proces, jeden dział: 2-4 tygodnie, w tym 2-3 warsztaty i praca między nimi.
- Kilka powiązanych procesów w jednym obszarze (np. marketing i sprzedaż): 6-10 tygodni.
- Cała firma: to już projekt na kilka miesięcy i zwykle wymaga wsparcia zewnętrznego, żeby nie utopić się w szczegółach.
Warto podkreślić, że pierwsze efekty widać zwykle już po pierwszym warsztacie. Samo nazwanie punktów tarcia i przypisanie ich do osób często odblokowuje rzeczy, które stały w miejscu od miesięcy.
Czy mapowanie procesów biznesowych ma sens w małej firmie
Ma, i to często większy niż w korporacji. W małej firmie procesy są mniej sformalizowane, więc każda zmiana jest łatwiejsza do wdrożenia. Jednocześnie brak mapy boli bardziej, bo nie ma zapasu ludzi i budżetu, który zamaskuje błędy.
W firmach, z którymi pracujemy w regionie kujawsko-pomorskim, mapowanie procesów biznesowych najczęściej dotyczy trzech obszarów: obsługi leadów, tworzenia i akceptacji treści oraz rozliczania kampanii. To wystarczy, żeby odzyskać kilka godzin w tygodniu i uporządkować odpowiedzialność.
Jeśli zastanawiasz się, czy w Twojej firmie jest sens zaczynać od mapowania, czy od razu od zmiany strategii, warto najpierw odpowiedzieć na jedno pytanie: czy wiesz dokładnie, co dzieje się z leadem od momentu, gdy pojawia się w systemie, do momentu, gdy handlowiec się z nim kontaktuje? Jeśli odpowiedź brzmi "mniej więcej", to znak, że mapa jest potrzebna.
Podsumowanie
Mapowanie procesów biznesowych nie jest projektem dla samego porządku. Jest sposobem na podjęcie decyzji na podstawie faktów, a nie założeń. W marketingu B2B, gdzie procesy są niewidoczne i rozproszone między działy, to często jedyna droga do tego, żeby zobaczyć, gdzie naprawdę tracisz czas i budżet.
Zacznij od jednego procesu, który boli najbardziej. Opisz go tak, jak wygląda, nie jak powinien. Wskaż punkty tarcia. Wprowadź jedną zmianę. Powtórz. Reszta to już kwestia konsekwencji, a nie kolejnego narzędzia.
Źródła
- N. Russell, A. ter Hofstede, Modern Business Process Automation, 2010
- Advertising in New Formats and Media, rozdział o market research and communication effectiveness
- Handbook of Marketing Decision Models, rozdział o metodach i metrykach